czwartek, 22 lutego 2024

Album – W sercu Puszczy Ziemia mielecko-kolbuszowska

Nakładem wydawnictwa Libra ukazał się album – W sercu Puszczy Ziemia mielecko-kolbuszowska – autorstwa Marka A. Stańkowskiego. Wśród opublikowanych albumowych fotografii znalazły się zdjęcia, których autorem jest Piotr Morawski. 
Fotografie: Andrzej i Zbigniew Kożuchowscy, Piotr Morawski, Tadeusz Poźniak, Dariusz Tyrpin, Hubert Sobiczewski, Krzysztof Motyka, Krystian Kłysewicz, Jacek Stankiewicz i inni. 
„W widłach Wisły i Sanu rozciągała się niegdyś prastara puszcza. Ziemia mielecko-kolbuszowska była jej sercem. Dziś na zachód od Wisłoki przeważają obszary o charakterze rolniczym, natomiast na wschód od niej – bezkresne lasy. Pomimo że nie są one tak rozległe jak dawniej, Puszcza Sandomierska nadal stanowi jeden z największych zwartych kompleksów leśnych w Polsce. Majestatyczne bory sosnowe z fragmentami dębiny i buczyny, rozlewiska i stawy, malowniczo meandrujące rzeki, tajemnicze bagna i torfowiska, śródlądowe wydmy, nietknięte ludzką ręką ostępy – wszystko to tworzy cenny ekosystem, ostoję dzikich zwierząt, w tym łosi, licznych drapieżników i niemal dwustu gatunków ptaków. W puszczańskim krajobrazie kulturowym wyróżniają się sięgające dawnych dziejów zamki, pałace i dwory, z najcenniejszymi w Rzemieniu, Przecławiu, Weryni oraz Niwiskach. Natrafimy tu także na niekwestionowane perły architektury drewnianej – siedemnastowieczne kościoły w Cmolasie, Porębach Dymarskich i Gawłuszowicach, a także gromadzące rzesze wiernych sanktuaria z cudownymi obrazami, otoczonymi kilkusetletnim kultem, jak choćby te w Ostrowach Tuszowskich, Padwi Narodowej czy Chorzelowie. Ślady dawnej wielokulturowości tych ziem znajdziemy na cmentarzach ewangelickich w Czerminie i Sarnowie, gdzie pochowano józefińskich osadników niemieckich i ich potomków. Jednak solą tej ziemi są Lasowiacy. To lud wytrwały, zaradny i pracowity, z barwnym folklorem, bogactwem obrzędowości, rzemiosła oraz tradycji – pilnie strzeżonej w lasowiackich sercach i duszach”.
Fragmenty albumu do obejrzenia pod linkiem https://publuu.com/flip-book/68052/776443

Foto: Piotr Morawski

piątek, 26 stycznia 2024

Wystawa fotografii – U uzdrowiciela dusz – w obiektywie Bogdana Myśliwca

W Galerii Okno Miejskiej Biblioteki Publicznej w Tarnobrzegu otwarto wystawę fotografii – U uzdrowiciela dusz – w obiektywie Bogdana Myśliwca. 
„Grób cadyka w Leżajsku jest dla Żydów jednym z najświętszych miejsc. Elimelech Weissblum był jednym z trzech najbardziej znanych cadyków dawnej Polski. Zasłynął jako uzdrowiciel dusz i ciał, filozof oraz najbardziej aktywny głosiciel chasydyzmu, czyli buntowniczego nurtu religijno-mistycznego w judaizmie. Głosił on, że Bogu można służyć nie tylko przez wypełnianie prawa i modlitwę, ale także przez codzienne obowiązki. 
Leżajsk zamieszkiwany przez bardzo liczną społeczność żydowską, po II wojnie światowej należał do głównych ośrodków chasydyzmu na ziemiach polskich. Tradycja odwiedzania grobu cadyka Elimelecha odżyła ponownie w latach 70. XX wieku. Żydzi przybywający do Leżajska wierzą, że cadyk w rocznicę swojej śmierci zstępuje z nieba i zabiera do Boga ich prośby o zdrowie, pomyślność dla dzieci lub sukcesy w pracy. Dlatego żarliwie się do niego modlą, a swoje prośby zapisują na karteczkach zwanych kwitele i składają przy jego grobie. W marcu 2018 (w 232 rocznicę śmierci cadyka) do Leżajska przybyło ok. 10 tys. chasydów z całego świata”.
Bogdan Myśliwiec (ur. 11 października 1950) – polski fotograf, fotoreporter dzienników „Echo Dnia” i „Super Nowości”. Autor wystaw fotograficznych o tematyce społecznej, kulturalnej oraz przyrodniczej. Członek Amatorskiego Klubu Fotograficzno-Filmowego „Peryskop”. Członek Zarządu Tarnobrzeskiego Towarzystwa Fotograficznego. 
Jest absolwentem Akademii Fotografii przy Ministerstwie Kultury i Sztuki (1984). Jest dokumentalistą najważniejszych wydarzeń sportowych, kulturalnych i religijnych w regionie. Jest członkiem Zarządu Tarnobrzeskiego Towarzystwa Fotograficznego, autorem i współautorem wielu wystaw indywidualnych i zbiorowych. Uczestniczył z powodzeniem w konkursach fotograficznych (m.in. zajął III miejsce w X Biennale Krajobrazu Polskiego, I miejsce w II Konfrontacjach Fotograficznych Polski Południowo-Wschodniej, III miejsce w Międzynarodowym Konkursie Fotograficznym w Szolnoku na Węgrzech, I miejsce w Konkursie Fotograficznym „Wisła”, III miejsce w internetowym konkursie portalu „Świat Obrazu”, pod hasłem „Chwila, której nie zapomnę”).
W latach 1970–1974 był członkiem Amatorskiego Klubu Fotograficzno-Filmowego „Peryskop”. W 2004 został członkiem Tarnobrzeskiego Towarzystwa Fotograficznego, w którym od 2008 pełni funkcję sekretarza w Zarządzie TTF. W 2009 roku zdobył II nagrodę w Konkursie Fotografii Prasowej WBK Press Foto w kategorii „Przyroda i środowisko naturalne – zdjęcie pojedyncze”. W 2019 roku został uhonorowany tytułem Zasłużony Tarnobrzeżanin.
Wystawa czynna w dniach 26 stycznia 2024 – 28 lutego 2024
Galeria Okno
Miejska Biblioteka Publiczna im. dr. Michała Marczaka
ul. Szeroka 13
39-400 Tarnobrzeg
(źródło: Miejska Biblioteka Publiczna w Tarnobrzegu, Wikipedia)

Tygodnik Nadwiślański 4(2228) 25 stycznia 2024

Tygodnik Nadwiślański 4(2228) 25 stycznia 2024 – W gościnie u Sikhów (autor: grab).

środa, 17 stycznia 2024

Malowanie światłem

Fotografia już z samej definicji jest niejako malowaniem światłem. Photos – światło, grapho – piszę, więc w uproszczeniu powiedzieć można, że wszystkie fotografie są malowane światłem. 
Chcę napisać o nieco innym sposobie fotografowania, przy którym obowiązuje ta sama prawidłowość – światło wpadające przez obiektyw aparatu fotograficznego tworzy i rejestruje obraz, zdjęcie na kliszy fotograficznej czy matrycy. Inność, odmienność takiego malowania światłem polega na tym, że nie jest to światło dzienne, zastane, słoneczne, nocne czy jakiekolwiek istniejące światło, dzięki któremu powstaje zdjęcie. Jest to światło wytworzone przez fotografa, który to dla zrobienia zdjęcia nie oświetla całego fotografowanego planu – oświetla jedynie poszczególne części fotografowanego obiektu, niczym pędzlem maluje (oświetla) np. latarką czy innym małym źródłem światła plan – etapami, po kolei i wszystko to dzieje się przy długim, bardzo długim czasie ekspozycji. 
Co jest potrzebne do tego typu fotografii? Przede wszystkim idealnie zaciemnione studio, pomieszczenie, na pewno statyw i aparat fotograficzny z możliwością ustawienia czasu „B”. Do tego bardzo by się przydał wężyk spustowy. Jeśli automatyka aparatu pozwala na ustawienie długiego czasu ekspozycji (np. 30 sekund) to zastępczo można spróbować takiej fotografii bez czasu „B”, choć 30 sek. to jest bardzo mało i zawsze będzie stres czy zdążymy w tym czasie wszystko oświetlić. 
Proces fotografowania mniej więcej przebiega tak – w idealnie zaciemnionym pomieszczeniu na początek zapalamy światło ew. otwieramy okiennice, co jest konieczne, by wstępnie ustawić fotografowany plan, obiekt, modelkę, modela, itp. Ustawiamy aparat (z podłączonym wężykiem spustowym, wyposażonym w blokadę spustu migawki) na statywie, aparat ustawiamy na ekspozycję manualną, ustawiamy czas „B” i wyłączamy automatykę ostrości. Przed wygaszeniem światła, zaciemnieniem pomieszczenia – kadrujemy, komponujemy fotografowany plan – w wizjerze aparatu i oczywiście ustawiamy ręcznie ostrość. Należy zrobić to bardzo dokładnie, ponieważ po wyłączeniu światła już nie widzimy w całości tego, co będziemy fotografować, oświetlać. 
Wyłączamy światło – wyzwalamy wężykiem i blokujemy spust migawki. Trwa ekspozycja (otwarta migawka w aparacie), jednak na matrycy, kliszy nic się nie rejestruje, ponieważ jest ciemno. Dopiero kiedy podchodzimy bardzo blisko do fotografowanego obiektu np. modelki i oświetlamy ją (np. latarką) z bliskiej odległości po kolei, etapami, tak jakbyśmy ją malowani np. pędzlem – zaczynamy po części tworzyć zdjęcie. Konkretnie to, co w danej chwili oświetlimy – rejestruje się w tym momencie w aparacie (otwarta migawka). Należy zwrócić uwagę na to, by oświetlając to, co fotografujemy, ustawiać się nieco z  boku, tak by nie stanąć w prostej linii między fotografowanym, oświetlanym obiektem a aparatem fotograficznym, by nie zasłonić tego, co fotografujemy. Jeśli fotografujemy osobę, modelkę itp. – nie może się ona poruszyć przez sekundę, dwie, przynajmniej w tym czasie, kiedy właśnie ją oświetlamy, świecimy na nią. Przy doświetlaniu pozostałych nieruchomych części planu (tła itp.) modelka może się poruszyć (jej postać już została zapisana na kliszy, ew. matrycy). Po oświetleniu (sfotografowaniu) wszystkich elementów fotografowanego planu podchodzimy do aparatu i wyłączamy spust migawki. Zdjęcie zostało zrobione. 
Ten sposób, ta metoda fotografowania, daje wiele możliwości kształtowania obrazu fotograficznego. Bardzo dużo zależy od pomysłowości fotografa. Zakładając na latarkę kolorowe filtry, szkła, folie mamy wpływ na kolorystykę przyszłego zdjęcia. Ten sam fotografowany plan wygląda zupełnie inaczej po zastosowaniu oświetlenia z odmiennymi kolorami. Co więcej, fotografując, oświetlając ten sam obiekt wielokrotnie – nigdy nie uda nam się uzyskać takiego samego efektu, inne światło na każdym zdjęciu inaczej przedstawi fotografowany plan (nie da się dokładnie powtórzyć tych samych ruchów światłem). Wielokrotna ekspozycja – termin nieco odsunięty na dalszy plan w czasach fotografii cyfrowej przy malowaniu światłem nabiera sensu, nieco innego sensu wielokrotnej ekspozycji światłem. Źródłem światła pomocnym przy takim fotografowaniu niekoniecznie musi być latarka, z powodzeniem możemy używać świeczek, światełek z zapalniczek, diod i tym podobnych, również (z umiarem) lampy błyskowej. Im więcej świateł o zróżnicowanej temperaturze barwowej, tym lepiej (obraz nie jest monotonny). Dość dużym problemem może okazać się poruszanie, przemieszczanie fotografa np. z latarką przy fotografowanym obiekcie (wiadomo, ciemno), bo latarkę włącza tylko wtedy, kiedy coś oświetla, fotografuje. Nic nie stoi na przeszkodzie, by na ułamek sekundy mignąć jakąś małą latareczką, przysłaniając ją leciutko dłonią, kierując w stronę przeciwną od obiektywu aparatu, tak by zapamiętać, gdzie co jest – i nie wdepnąć po ciemku np. w modelkę. 
Parametry ekspozycji w tym temacie tracą nieco sens. Wiadomo czas „B”. Otwór przysłony dobierzemy taki, jaką chcemy uzyskać głębię ostrości – jednak (przede wszystkim) znaczenie ma siła światła np. latarki i czas świecenia na fotografowany obiekt, toteż nie ma możliwości precyzyjnego obliczenia parametrów ekspozycji. Przy tej technice fotografia cyfrowa jest wybawieniem, dającym możliwość szybkiej oceny uzyskanego efektu i ew. jego poprawienia. Nie bez znaczenia jest fakt, że fotograf jakby bezpośrednio uczestniczy w tworzeniu fotograficznego obrazu, poruszając się, świecąc, malując, fotografując bezpośrednio przy fotografowanym obiekcie, planie. To rzadki przypadek kiedy fotograf nie trzyma aparatu w ręku i nie stoi za aparatem w czasie robienia zdjęć.
Fotografia w retrospektywie (Paweł Matyka) ISBN: 978-83-62441-05-1

niedziela, 7 stycznia 2024

Początek dziejów fotografii

7 stycznia 1839 na zebraniu Francuskiej Akademii Nauk – François Arago ogłosił odkrycie pierwszej w historii techniki umożliwiającej otrzymywanie obrazów fotograficznych, którą nazwano dagerotypią. Tę datę przyjmuje się umownie za początek dziejów fotografii.

Foto: Paweł Matyka